środa, 28 września 2011

środa, 21 września 2011

Anioł

:) Czasem jest tak, że ma się tydzień wolnego, zero pomysłów, zero natchnienia, zero chęci. A czasem czasu ma się ociupinkę, 2 godziny na 2 tygodnie i coś przychodzi. Najpierw swędzi. Łechce. Coś by się chciało, coś jest blisko, na samym końcu nie języka jak to bywa a raczej.. palców. A potem przychodzi ON.

POMYSŁ

Siadasz, mija godzina, dwie podczas której nie zwracasz uwagi na nic. Nie ma cię dla nikogo, niczego, jak ktoś o coś pyta, zazwyczaj odpowiadasz: mhhhhh.

Tak to wygląda u mnie. Ni z tego ni z owego, po prostu przychodzi i wtedy albo chwytam się go cała i tonę cała, albo odrzucam, zależy od kaprysu. Cała jestem kaprysem.

Dziś mnie natchnęło na kolejnego Anioła. Postanowiłam wypróbować masę Fimo. Zakochałam się, głównie ze względu na to, że jak wylepiłam go, wsadziłam do mikrofalówki na uwaga 10 minut. I jest. Naprawdę, chociaż nie wierzyłam. 10 minut i można malować. Wyschłam go, ale boję się pomalować. Może jutro...Oprócz anioła wylepiłam kwiatka, który stanie się zwieńczeniem pierścionka.

Dobra dosyć gadania


pozdr

sobota, 17 września 2011

:) A Klucha lubi pozować

:) dziś mój Kluchowy pies robił takie miny i przyjmował takie pozy, że nie mogłam się powstrzymać i cykłam parę zdjęć:) Chyba poczuła (jak ja) ostatnie podrygi ładnej pogody i cieszy się każdą chwilą:D

wtorek, 13 września 2011

:D

Wczoraj pełna nostalgicznych myśli i wspomnień zasiadłam sobie do drugiego komputera (gdzie zaglądam niestety rzadko, bo ciągle siedzę na służbowym;) ) i znalazłam zdjęcia robione u kresu zeszłego lata.... czas tak cholernie szybko leci, żeby nie powiedzieć, że zachrzania jak szalony. :) A zeszłego roku było tak...
a przeglądałam zdjęcia z nostalgią bo :) wczoraj wypadały równo 2 lata odkąd powiedziałam sakramentalne TAK :)

 :)

czwartek, 8 września 2011

lata wspomnienie i Anielica

Zimno, deszcz a mi się chce lata... 

A jeszcze chwile temu było tak:



A dziś deszcz i chłód i w ogóle buro i ponuro. Ale trzeba sobie radzić;) 

Po długiej nieobecności wrzucam również jednego a aniołów (a właściwie anielice), która mi się urodziła jeszcze w sierpniu. Było ich dużo więcej ale.... zjadła je Kluska. Nic dodać nic ująć. 
No dobra nie zjadła tylko ponadgryzała. Ale efekt ten sam, trafiły do kosza. Ostała się tylko ona:

Anioł z masy solnej

Pozdrawiam!