poniedziałek, 28 marca 2011

Że brak czasu, że pies i że sny dziwne są

Dobry dzień!

Słońce świeci u mnie i nawet pomimo niskiej temperatury humor mam dobry:) Co jest dziwne patrząc na to jak przeżyłam noc. Dręczyły mnie bowiem koszmary okropne, składające się jak zwykle (w większości) ze zlepek wydarzeń z tego tygodnia plus migawki z różnych filmów. Swoją drogą przedziwnie mózg potrafi miksować. W każdym razie noc była okropna a wizja mojej siostry stojącej nade mną z patelnią i wpadającej w szał ( ło matko prawie nigdy tak się nie bałam), z obłędem w oczach i dzikim wrzaskiem, długo zostanie w mojej pamięci. Niestety. Dodam, że wszystko działo się w penthausie wieżowca ( jak sama nazwa wskazuje na samej górze), windy nie działały i jak szukałam pomocy to sąsiedzi jej pomagali, albo udawali, że nie widzą. Więc próbowałam uciekać 100 pięter w dół, co niestety nie działało, bo co chwila jakiś sąsiad mnie wciągał do góry i oddawał w jej niecne ręce. 

No i jak tu powiedzcie mi, oglądać TV, kiedy potem w nocy mam mix Pretty Women (rzecz działa się w penthausie), wczorajszych Kości (siostra z sąsiadami to czarownice i chcieli mnie niecnie złożyć w ofierze) przedwczorajszego filmu, którego tytułu nie pamiętam (sąsiedzi - zombiaki) itd..............

No to było tak groteskowe, że dawno się tak nie bałam i jęczałam głośno, na szczęście było komu mi uświadomić, że to sen. ufff

No ale miało być też o psie:P

No więc trochę dookoła ale dojdę i do tego. 
Otóż prawo jazdy mam, ale szczerze powiem- nie bardzo używam. Nie lubię, chociaż większych problemów z jazdą nie mam, raczej obawiam się innych na drodze. Wczoraj słońce ładnie świeciło, pogoda jak marzenie, a moja Klucha lubi bardzo jazdę samochodem. Jako, że akurat we trójkę byliśmy na dworze samochód stał odpalony, a ja jestem impulsywna otworzyłam jej drzwi, ona dawaj na przednie siedzenie, otworzyłam okno, Klucha głowę wystawiła. I jedziemy. Jedziemy jedziemy, właściwie w kółko, a tu okazało się, że mój pies oprócz wielu innych zdolności jest również akrobatą. Jadę, jadę a Klucha hop. Przez okno. Z jadącego samochodu. Wylądowała i cała zadowolona poszła do domu. A ja zawał. 

cała sytuacja została skwitowana znaczącym spojrzeniem i : "nie chcę nic mówić, ale wolała popełnić samobójstwo niż z tobą jechać"

Dziękuję bardzo :D

a jeszcze miało być, że nie mam czasu. No niestety cały tydzień miałam zawalony, ten chyba też, dziś też znalazłam tylko chwilę, zaraz lecę szkolić. Dlatego też chwilowo nie mam czasu na wrzucanie zdjęć, a przede wszystkim ich robienie, bo trochę wytworów mam ale niestety ukażą się kiedy indziej. 

A teraz życzę wszystkim miłego dnia!!! 




niedziela, 20 marca 2011

Wiatr przez dziurkę od klucza

Wszystkim fanom Stephena Kinga (a ja chyba należę do tych najzagorzalszych) miło będzie usłyszeć, że....

a co tam, nie miło, tylko aż mi sie pierwszy raz chyba od miesiąca gęba roześmiała na całego!!!!! HURA!!!!!!

Przepraszam, przepraszam to przez te emocje;) Wszystkim fanom Stephena Kinga miło będzie usłyszeć, że mistrz wskrzesił dla nas ka-tet Rolanda!!! A właściwie nie tyle co wskrzesił, co wykorzystał coś co ja nazywam "nigdziebądż" i  "międzyczas" :D Przeczytajcie sami, co znalazłam na polskiej tronie Stephena Kinga (http://stephenking.pl/sk_news_01.html):

Drogi Stały Czytelniku

W pewnym momencie, podczas zamartwiania się nad przygotowanym do druku manuskryptem nowej książki ('11/22/63', premiera 8 listopada), zacząłem myśleć - i marzyć - ponownie o Świecie Pośrednim. Główna opowieść o Rolandzie i jego ka-tet została opowiedziana, ale zrozumiałem, że znalazła się przynajmniej jedna dziura w paśmie narracji: co stało się z Rolandem, Jakiem, Eddiem, Susannah i Ejem pomiędzy opuszczeniem Szmaragdowego Miasta (koniec 'Czarnoksiężnika i kryształu') a momentem gdy powracamy do nich na peryferiach Calla Bryn Sturgis (początek 'Wilków z Calla')?

Postanowiłem, że miała miejsce burza. Jedna z tych nagłych i porywistych. Rodzaj tych, na które billy-bumblery jak Ej są szczególnie wrażliwe. Historia po troszeczku zaczęła nabierać kształtów. Zobaczyłem rząd jeźdźców, jednym z nich był stary kompan Rolanda, Jamie deCurry, wynurzających się z chmur piachu rzucanego przez wiatr. Zobaczyłem odciętą głowę wetkniętą na płot. Zobaczyłem moczary pełne niebezpieczeństw i grozy. Zobaczyłem wystarczająco wiele by chcieć zobaczyć resztę. W skrócie, wróciłem by odwiedzić z moimi przyjaciółmi an-tet na chwilę. Rezultatem jest powieść zatytułowana 'Wiatr przez dziurkę od klucza'. Jest ukończona i sądzę, że ukaże się w przyszłym roku.

Nie powie wam wiele nowego o Rolandzie i jego przyjaciołach, ale jest w niej wiele rzeczy o Świecie Pośrednim o których nikt z nas nie wiedział, zarówno tych z przeszłości jak i teraźniejszości. Powieść jest krótsza od MW 2-7, ale znacznie dłuższa niż pierwszy tom. Możecie go nazwać MW 4,5. Nie zmieni ona niczyjego życia, ale na Boga, dobrze się bawiłem.

Steve King

:D Szczerze to nigdy nie uwierzyłam, że On nie wróci do "Mrocznej wierzy", dla mnie cała saga jest magiczna, a jeśli tak działa na mnie i miliony czytelników, to musiała mieć ogromny wpływ na Jego życie. Jakbym coś takiego napisała, to chyba już nigdy nie żyłabym gdzieś indziej niż w Świecie Pośrednim, z czym i tak miałam trudność po przeczytaniu MR. I pewnie nikt nie zaliczy mnie do normalnych kiedy powiem ile razy czytałam 7 tomów mojej ulubionej książki. Ale powiem, bo w sumie nikt nie spodziewał się po mnie normalności. Sześć. i chyba na tym się nie skończy.

Nigdy nie byłam normalna. Wiem. ;)



Z pozdrowieniami

Ja

piątek, 18 marca 2011

PJ Harvey Rid of Me


Ostatni komentarz pod tym kawałkiem na jutjubie : I'm a lesbian right now..
cóż jak tego słucham, też mogłabym się zastanowić.

a tak serio to jeden z moich ukochanych kawałków PJ, kolana mi miękną.
Siedzę i słucham ulubionych, żeby znów przyszła mi ochota na życie. Na razie z marnym skutkiem, ale kto wie.

czwartek, 17 marca 2011

Cat Power - Werewolf



Jakaś jestem dziś niewyraźna, przezroczysta, niewidzialna i nieobecna. W takim nastroju ciężko mi zebrać się w garść i zacząć robić cokolwiek. Oby jutro było lepiej.

wtorek, 15 marca 2011

Starocie

Tak sobie przeglądałam swoje stare prace i łza się w oku zakręciła, że kiedyś tyle mi się chciało:P A dziś większość moich prac pozostaje na etapie projektu ( i to w głowie), nigdy nie ujrzy światła dziennego. Ludzie się zmieniają. Czasem szkoda;)

Te powstały w programach graficznych, rysowane na tablecie graficznym:D Boleje bo po przeprowadzce nie mogę go odnaleźć ;)

starocie cd.

Ołówek, kartkę zawsze miałam pod ręką. Zwłaszcza na wykładach:P Zwłaszcza tych nudniejszych;)

poniedziałek, 14 marca 2011

Słońce

Uwielbiam takie momenty, ulotne chwile, które potrafią zmienić podejście do życia. Przechodzisz doła, czterotygodniową chorobę, nie chce Ci się patrzeć na świat bury i brzydki, a tu nagle wychodzi słońce I zaczynasz czuć, że żyjesz i że świat potrafi być piękny:D
 :D Klucha na lodzie
i Klucha brodząca
Wiosna idzie Kochani!!!

piątek, 4 marca 2011

deco deco

:D ostatnio ciągnie mnie do naturalnych form, surowe drewno ma w sobie to coś. Jako, że dom ogrzewamy paląc w piecu, mam okazję wyszperać coś dla siebie z drewna na opał :P







a ta czarna łapka na zdjęciu ze słonecznikiem to moja Kluska, która bardzo lubi pozować do zdjęć :P