Dobry dzień!
Słońce świeci u mnie i nawet pomimo niskiej temperatury humor mam dobry:) Co jest dziwne patrząc na to jak przeżyłam noc. Dręczyły mnie bowiem koszmary okropne, składające się jak zwykle (w większości) ze zlepek wydarzeń z tego tygodnia plus migawki z różnych filmów. Swoją drogą przedziwnie mózg potrafi miksować. W każdym razie noc była okropna a wizja mojej siostry stojącej nade mną z patelnią i wpadającej w szał ( ło matko prawie nigdy tak się nie bałam), z obłędem w oczach i dzikim wrzaskiem, długo zostanie w mojej pamięci. Niestety. Dodam, że wszystko działo się w penthausie wieżowca ( jak sama nazwa wskazuje na samej górze), windy nie działały i jak szukałam pomocy to sąsiedzi jej pomagali, albo udawali, że nie widzą. Więc próbowałam uciekać 100 pięter w dół, co niestety nie działało, bo co chwila jakiś sąsiad mnie wciągał do góry i oddawał w jej niecne ręce.
No i jak tu powiedzcie mi, oglądać TV, kiedy potem w nocy mam mix Pretty Women (rzecz działa się w penthausie), wczorajszych Kości (siostra z sąsiadami to czarownice i chcieli mnie niecnie złożyć w ofierze) przedwczorajszego filmu, którego tytułu nie pamiętam (sąsiedzi - zombiaki) itd..............
No to było tak groteskowe, że dawno się tak nie bałam i jęczałam głośno, na szczęście było komu mi uświadomić, że to sen. ufff
No ale miało być też o psie:P
No więc trochę dookoła ale dojdę i do tego.
Otóż prawo jazdy mam, ale szczerze powiem- nie bardzo używam. Nie lubię, chociaż większych problemów z jazdą nie mam, raczej obawiam się innych na drodze. Wczoraj słońce ładnie świeciło, pogoda jak marzenie, a moja Klucha lubi bardzo jazdę samochodem. Jako, że akurat we trójkę byliśmy na dworze samochód stał odpalony, a ja jestem impulsywna otworzyłam jej drzwi, ona dawaj na przednie siedzenie, otworzyłam okno, Klucha głowę wystawiła. I jedziemy. Jedziemy jedziemy, właściwie w kółko, a tu okazało się, że mój pies oprócz wielu innych zdolności jest również akrobatą. Jadę, jadę a Klucha hop. Przez okno. Z jadącego samochodu. Wylądowała i cała zadowolona poszła do domu. A ja zawał.
cała sytuacja została skwitowana znaczącym spojrzeniem i : "nie chcę nic mówić, ale wolała popełnić samobójstwo niż z tobą jechać"
Dziękuję bardzo :D
a jeszcze miało być, że nie mam czasu. No niestety cały tydzień miałam zawalony, ten chyba też, dziś też znalazłam tylko chwilę, zaraz lecę szkolić. Dlatego też chwilowo nie mam czasu na wrzucanie zdjęć, a przede wszystkim ich robienie, bo trochę wytworów mam ale niestety ukażą się kiedy indziej.
A teraz życzę wszystkim miłego dnia!!!