wtorek, 26 lipca 2011

Opakowanie

:) Jednak koleżanka Ania dostała podkładki pod kubeczki w innym opakowaniu:) Tamto powędruje do innego prezentu, bardziej pasującego rozmiarem:) Podkładki powędrowały w takim ubranku:

A to jeszcze jeden prezent dla kolejnej Anny na dzisiejsze święto:
Jeszcze raz wszystkiego najlepszego!

poniedziałek, 25 lipca 2011

Wyszło szydło z worka ;)

Znowu znalazłam chwilkę na małe szydełkowanie, 6 podkładek pod kubki urodziło się jako mała niespodzianka imieninowa dla koleżanki z pracy:)


Mam nadzieję, że się spodoba:)

czwartek, 21 lipca 2011

Anioł na zimę

;) Środek lata a mi takie myśli do głowy przychodzą, że ech... Nie lubię zimy, z zimna po prostu. 
A to wyszło przypadkowo, kupiłam sobie tablet bo stary mi zniknął w przeprowadzce, mazałm na wypróbowanie i On przyszedł:) Znaczy Ona, ale ten anioł czyli on, oj po prostu:

wtorek, 19 lipca 2011

niedziela, 17 lipca 2011

Brownies pod malinową chmurką

:) Jesteś wykończona, bardzo dobrą zabawą:) Zjawisko rzadkie, ale spotykane i gwarantuje, że ta forma zmęczenia jest o wiele przyjemniejsza od zwykle występującej. :) Weekend jeden lepszych w te wakacje, dwa super wieczory, dwa bardzo przyjemne dni:) pełno smacznego jedzenia, (napychaliśmy się naprawdę po same uszy) świetnej zabawy, i ogólnie było idealnie, zwłaszcza, że dla odmiany pogoda dopisała.  Większość potraw to proste, grillowe przepisy, warte zjedzenia ale nie opisu. Pokuszę się jedynie o napisaniu Wam przepisu na naprawdę pyszne ciasto :)

Brownies pod malinową chmurką ;) :

1. szklanka cukru
2. szklanka mąki tortowej
3. łyżeczka proszku do pieczenia
4. dwie gorzkie czekolady
5. 2/3 masła
6. 2 jajka
7. 1/2 kg malin
8. lody malinowe lub inne

W garnuszku rozpuszczamy czekolady i masło. Pozostawiamy do wystygnięcia. Cukier i jajka miksujemy, dodajemy mąką i proszek do pieczenia, następnie dokładamy ostudzoną czekoladę i miksujemy wszystko razem. Gdy masa jest już jednolita wrzucamy maliny (zostawiamy sobie z 10- 15 malin do dekoracji) i mieszamy ostrożnie łyżką. Powstałą masę wlewamy do formy wyłożonej papierem do pieczenia. Ja używam mniejszej formy od tradycyjnej, wtedy ciasto pięknie rośnie.
(moja foremka ma ok. 25 na15 cm) Ciasto pieczemy przez około 30 minut w temperaturze ok. 180 stopni. Powinno być suche na wierzchu, w środku natomiast wilgotne i obłędnie smaczne! ;)

Brownies podajemy na ciepło, w towarzystwie lodów np. malinowych  :) Dekorujemy malinami i gotowe niebo w gębie :D

Smacznego!

piątek, 15 lipca 2011

Ta piosenka ostatnio robi mi wielkiego banana na twarzy :D uwielbiam Maleńczuka w tym utworze :)
Na dzień dobry:

czwartek, 14 lipca 2011

Babeczki, muffinki- wariacja własna ;)

Lubię twórczo podchodzić do pieczenia;) Bliscy śmieją się, że z niczego mogę upiec ciasto jak się troszkę postaram;) Znana jestem z placków z jabłkami, bez jabłek, jajka i mleka ;) Mam parę takich wypróbowanych przepisów, które czasem można ogołocić z połowy składników, jak się ma sklerozę i zapomniało się kupić. To mój przepis na najtańsze chyba na świecie muffinko- babeczki, znaczy ciasto taniutkie, to co wsadzimy do środka to już nasza sprawa;) Ja ostatnio wariuję za połączeniem czekolady  i wiśni (lub wariacji wiśniowych- drzem, konfitura, marmolada) wiec powstało to:


Przepis na słodkie co nieco z nadzieniem z nutelli i dżemu wiśniowego:

Ciasto:

4 jajka
szklanka cukru (lub mniej, jak nie lubimy za słodko)
2 szklanki mąki tortowej
2 łyżki mąki kartoflanki ( ja nie dodaje, bo zawsze zapomnę)
łyżeczka proszku do pieczenia.

Jajka, cukier miksujemy, dodajemy mąkę, proszek do pieczenia. Opcjonalnie (w zależności od ochoty i możliwości) dodaję: parę łyżek kakao, lub kawy rozpuszczalnej, lub np. zapach do ciasta

Wersja z nadzieniem:

Do foremek (piekłam w tym co jest na zdjęciu, ale czasem piekę w foremkach do muffinów, czasem w f. do babeczek) wlewam 2 łyżki ciasta, następnie na to ciasto dokładam dowolne ilości ( zależy kto ile lubi) nutelli i dżemu. Zazwyczaj jest to spora łyżeczka nutelli i trochę więcej dżemu z wiśniami w przypadku gdy piekę w tych foremkach ze zdjęcia, ponieważ są sporo większe od tych do muffinków. Na nadzienie wylewam ciasto, musicie na oko ocenić ile go dołożyć, tak by nie wylało się z foremki, ale tez nie za mało to zrobi się taki ładny "grzybek" i pieczemy w dobrze nagrzanym piekarniku aż do momentu gdy ciasto po wsadzeniu w nie drewnianej wykałaczki, nie będzie się do nie lepiło. Pamiętajmy jednak by nie wsadzać go w nadzienie bo tam lepi się zawsze :D tylko troszkę bokiem.

I to właściwie wszystko ja jeszcze nałożyłam bitą śmietanę i posypałam perełkami cukrowymi.

Całość zajęła mi w sumie z 15 minut bez pieczenia, pieczenie ok. 35 minut.

Wersja bez nadzienia, z owocami:

to samo, tylko zamiast nakładać nadzienie do środka, po zmiksowaniu ciasta wrzucamy do niego dowolne owoce (jagody, borówki, porzeczki, maliny, kawałki jabłka) i mieszamy powoli, wlewamy do foremek i do pieca ;)

Smacznego!!!!!



niedziela, 3 lipca 2011

Tak się suszą chmury ;)

A tak się suszą u mnie chmury po tych ulewnych deszczach;) :
;) to druga praca, która zgłaszam na niebiańskie wyzwanie Art- Piaskownicy;)

Wyzwanie na Art- Piaskowanicy

:) Ostatnio namiętnie śledzę blog: Art- Piaskownica, świetny serwis z craftowymi i scrapowymi wyzwaniami:) Jako, że jestem osobą ostatnio mocno zajętą, pozwalałam sobie jedynie oglądać wyzwania, nie za bardzo mając czas w nich uczestniczyć. Ale ostatnio pojawiło się wyzwanie, które bardzo mi się spodobało, gdyż uwielbiam chmury i mogę w nie patrzeć godzinami. Kilka słów o wyzwaniu tu:http://art-piaskownica.blogspot.com/2011/06/fotogra-anity-jak-w-niebie.html

Więc czekałam i czekałam na piękny pogodny dzień z jeszcze piękniejszymi chmurami do sfotografowania, a tu codziennie ulewy. W takich przypadkach pozostaje jedynie wziąć się w garść i ruszyć mózgownicą. Wymyśliłam sobie własne niebo;) A jako, że zadaniem było cytuję: "Pokażcie nam swój wakacyjny nastrój, niebiańską radochę w sercach,ze wreszcie są upragnione wakacje", a niebo było chmurne i deszczowe, postanowiłam podarować sobie "niebo w gębie;)":

oficjalnie zgłaszam prace na niebiańskie wyzwanie Art- Piaskownicy!

Full House


Właśnie na TV Puls zaczyna się mój ulubiony serial z dzieciństwa:)
Czy Wam też się łza w oku kręci jak słychać charakterystyczne aaaa ;)?
Dzięki powtórkom mogę cofnąć się w lata dzieciństwa, beztroski i bezwarunkowego zadowolenia z kanapki z nutellą ;)
Czasy te wspominam z rozrzewnieniem, i czasem naprawdę łza mi poleci bo ta piosenka kojarzy mi się z czasami, gdzie dzień trwał i trwał, miesiąc trwał rok, a rok to jakaś abstrakcja. Teraz dni lecą niepostrzeżenie, lata umykają nie wiadomo gdzie. Stara nie jestem, ale przyjemnie byłoby wrócić chociaż na chwilę w tamte czasy. :) A w Jessiem kochałam się na zabój:D